Najpiękniejszy Festiwal Świata wjeżdża na pełnej… vanlife’owej korbie! Nasz debiut na Pol’and’Rock Festival 2026
Kto nie był, ten absolutnie musi to przeżyć chociaż raz w życiu. Słyszeliśmy to zdanie tysiące razy, ale dopiero kiedy nasz dom na kółkach zaparkował w Trzcińcu pod Czaplinkiem, zrozumieliśmy jego pełne znaczenie. Pol’and’Rock Festival to nie po prostu impreza muzyczna – to stan umysłu, potężna dawka dobra i miłości, której nie da się porównać z niczym innym. Oto jak wyglądał nasz pierwszy, ale na pewno nie ostatni, polandrockowy wyjazd z dzieciakami i ekipą 7 kamperów!
Wtorek: Leśny spokój przed festiwalowym szaleństwem
Każda dobra wyprawa wymaga odpowiedniego wprowadzenia. Nasza przygoda zaczęła się już we wtorek – prosto po pracy spakowaliśmy resztę rzeczy, odpaliliśmy silnik i ruszyliśmy w stronę Bydgoszczy. Na pierwszą noc wybraliśmy urokliwy, leśny parking przy Leśnictwie Kruszyn (Nadleśnictwo Żołędowo).
To strzał w dziesiątkę na reset przed tłumami. Z okien kampera mieliśmy okazję podziwiać sarny ostrożnie wychodzące z lasu na skraj polany, a niedaleko dzieciaki wypatrzyły dzika w zagrodzie. Cisza, szum drzew i zapach lasu – idealna przeciwwaga dla tego, co miało wydarzyć się za kilkanaście godzin.

Środa: Kierunek Pol’and’Rock i pole namiotowe u Głowy
W środę z samego rana ruszyliśmy na docelowe pole. Kierunek: Czaplinek, a dokładniej pole „Pole namiotowe u Głowy” usytuowane w pobliskim Trzcińcu. Zjechaliśmy się tam potężną, 7-kamperową ekipą. Siedem domów na kółkach obok siebie stworzyło naszą własną, małą wioskę. Samo pole jak to pole, strefy wytyczone, ToyToyki są, zimne prysznice też (ciepłe dodatkowo płatne). My prawie z tego nie korzystaliśmy więc trudno ocenić to w sposób obiektywny. Na pewno było blisko do festiwalu, czuć było klimat i mieliśmy bardzo fajnych sąsiadów. Do tego na naszym polu działała„Dzika scena Krzysia” – no powiedzmy sobie wprost, żeby tam grać i bawić się do rana, trzeba być naprawdę pozytywnie odklejonym.
Spacerki z pola na tereny festiwalowe były samą przyjemnością, a po drodze witali nas ludzie z uśmiechem i kultowym już „Zaraz będzie ciemno!” albo „Gdzie jest Andrzej?”.
Pol’and’Rock z dziećmi? Jasne, że tak!
Mieliśmy ze sobą dzieciaki i z pełnym przekonaniem mówimy: to jest miejsce przyjazne rodzinom. Pierwsze, co zrobiliśmy po wejściu na teren, to wizyta w Punkcie Bezpiecznego Dziecka. Dzieciaki dostały specjalne opaski z naszym numerem telefonu – jak to mówią, lepiej chuchać na zimne i mieć spokój głowy. A atrakcji dla najmłodszych (i tych starszych) nie było końca: Strefa Pomorza Zachodniego z warsztatami, animacjami i leżakami, Akademia Sztuk Przepięknych (ASP) pełna inspirujących spotkań i warsztatów, strefy sponsorów (Allegro, mBank) z konkursami i miejscami do chilloutu.

Nasze 5 minut na ASP – debiut prelegentów!
Ten festiwal był dla nas wyjątkowy pod wieloma względami. Nie dość, że debiutowaliśmy tu jako uczestnicy, to jeszcze po raz pierwszy w życiu wystąpiliśmy w roli prelegentów. Mieliśmy swoje przysłowiowe 5 minut w Strefie Podróżników organizowanej przez Wyprawomaniaka na ASP. Trema była, ale pierwsze koty za płoty. Ogromne wsparcie dali nam nasi przyjaciele, którzy przyszli pod scenę głośno kibicować i dodawać nam otuchy. Z taką publicznością można podbijać świat!
Muzyka, pogo i bezgraniczna wolność
A jak sam klimat i koncertowe szaleństwo? Niesamowite jest to, jak na Pol’and’Rocku każdy znajduje własną przestrzeń. Na Dużej i Małej Scenie działy się rzeczy magiczne. Przez te kilka dni przetoczyła się absolutna eksplozja energii – od potężnych, mięsistych gitarowych brzmień i porządnego, kurzącego się pogo, przez hipnotyzujący regeowy chillout, aż po poetyckie i elektroniczne brzmienia na mniejszych strefach. Z bliska czuć było potężną moc nagłośnienia i energię dziesiątek tysięcy skaczących ludzi.
Najpiękniejsze jest to, że nie ma tu przymusu. Ci, co chcą stać pod samą barierka – szaleją pod sceną. Ci, którzy wolą pogo – tworzą młyn na środku pola. A ci, którzy pragną spokoju i rozmów z przyjaciółmi, rozkładają kocyk kilkadziesiąt metrów dalej i po prostu chłoną muzykę w piknikowej atmosferze. Ludzie są tu cudowni, pomocni i niesamowicie otwarci. zero zawiści, 100% czystej, ludzkiej życzliwości.
Słoneczniki na stole i „do zobaczenia za rok!”
Z festiwalu przywieźliśmy nie tylko niesamowite wspomnienia, ale i piękny symbol – słoneczniki. Do dzisiaj stoją u nas w mieszkaniu na stole, wciąż trzymają się dzielnie i każdego dnia przypominają nam o tykającym sercu festiwalu.
Pol’and’Rock 2026 udowodnił nam, że plotki o Najpiękniejszym Festiwalu Świata nie są ani trochę przesadzone. To była przygoda życia, niesamowity debiut na ASP i genialnie spędzony czas z rodziną i przyjaciółmi.
Za rok? Nie ma innej opcji – znowu pakujemy kampery i meldujemy się pod sceną! Do zobaczenia!
Galeria:











































Odwiedzone miejsce:
- Lądowisko Broczyno – współrzędne Google Maps: 53.51898769545549, 16.28238724827468
- Pole U Głowy – współrzędne Google Maps: 53.50979241675749, 16.291835483481364
- Leśnictwo Kruszyn. Nadleśnictwo Żołędowo – współrzędne Google Maps: 53.15409316784057, 17.7876885771861


