Pierwsza wyprawa kamperem: Jak nasz Hymek zadebiutował w Stanicy Wodnej Bieńki
Tegoroczne wakacje okazały się dla nas wyjątkowo stacjonarne. Najpierw covidowe uziemienie, a pod koniec lipca prawdziwa rewolucja – nasza rodzina powiększyła się o małego szkraba. Przy maluszku trudniej było cokolwiek zaplanować, a dłuższe wyjazdy stały pod dużym znakiem zapytania. Jak się jednak szybko okazało, to nie był koniec wielkich zmian w tym roku.
Wrześniowa niespodzianka, czyli kupujemy kampera
Pod koniec września zaliczyliśmy kolejne „powiększenie rodziny” – tym razem o czterokołowego malucha, który błyskawicznie otrzymał imię Hymek. Hymek to klasyczny HymerCamp 46 na podwoziu Fiata Talento. Tak, dobrze zgadujecie – oficjalnie dołączyliśmy do świata caravaningu i kupiliśmy własny dom na kółkach.
Kierunek Mazury: Stanica Wodna Bieńki
Nie zastanawiając się długo, postanowiliśmy złapać ostatnie promienie jesiennego słońca i ruszyć w trasę testową. Kierunek mógł być tylko jeden: Mazury, a dokładniej kultowe Stanica Wodna w Bieńkach. Miejsce, do którego pierwszy raz pojechałam pod namiot mając dziewięć miesięcy. Nasza córka będzie mogła się pochwalić, że w stanicy były jak miała kilka tygodni. Tak więc szybkie pakowanie, opanowanie zamieszania i w drogę.
Mały gabaryt, wielkie możliwości
Nasz Hymek należy do kategorii tych naprawdę kompaktowych kamperów, ale uwierzcie mi – środek potrafi pozytywnie zaskoczyć przemyślaną przestrzenią. Bez problemu spędzaliśmy w nim komfortowo wieczory w czteroosobowym składzie. Niewielkie gabaryty okazały się zresztą ogromnym plusem – mieści się na zwykłym miejscu parkingowym, więc można stanąć właściwie wszędzie, bez obaw o trudne manewry. Pod maską drzemie wprawdzie zaledwie 67 koni mechanicznych, więc Hymek szosową torpedą nie jest i podróż trwa nieco dłużej. Jednak możliwość zatrzymania się w dowolnym momencie jest bezcenna. Przy maluszku, którego trzeba regularnie przewijać i karmić, własna kanapa i ciepły kąt „od ręki” to po prostu komfort nie do opisania.
Chrzest bojowy zdany na piątkę
Jesienna pogoda dopisała nam idealnie, a Stanica Wodna Bieńki jak zwykle przyjęła nas wspaniałym klimatem. Sam wyjazd udał się wyśmienicie, a nasz nowy nabytek zdał ten chrzest bojowy na piątkę z plusem. Pierwsze kilometry za nami – teraz nie pozostaje nam nic innego, jak z niecierpliwością czekać na otwarcie kolejnego sezonu!
Galeria zdjęć:





























Odwiedzone miejsca:
- Stanica Wodna Bieńki s.c. Jaworowska B., Narojczyk G. – współrzędne Google Maps: 53.73554573480432, 21.242460736965647


